
Ponad tysiąc osób wzięło udział w kolejnej edycji „Weekendu mody”, tym razem w hali przy ul. Narutowicza. Miejsce okazało się trafione. „Weekend mody” odbywa się dwa razy do roku. Impreza zdobyła już renomę, ma swoich stałych bywalców i wiernych fanów.
Obecność na niej jest już nie tylko szansą na zobaczenie nowych kolekcji, ale to także świetna okazja, by spotkać się z ludźmi nie tylko z branży odzieżowej. Oprócz projektantów, modeli i modelek bywają tam przedsiębiorcy, politycy czy sportowcy. I tym razem byli niemal wszyscy.
– Frekwencja przerosła nasze oczekiwania. Liczyliśmy na ok. 600 osób, a było znacznie więcej. Całe szczęście, że sala spokojnie pomieściła wszystkich bez ścisku – mówi Elwira Żniniewicz, organizatorka imprezy. Wcześniejsze spotkania odbywały się w halach Międzynarodowych Targów Szczecińskich oraz w klubie Can Can. – Niestety na Struga z centrum jest trochę za daleko, a klub jest zbyt mały na nasze potrzeby – mówi ze smutkiem pani Elwira. – W tym roku postanowiliśmy sprawdzić halę przy ul. Narutowicza. Pomysł okazał się idealny – dodaje zadowolona.
Oprócz oglądania przez kilka godzin pokazów można było spędzić czas w minikasynie. Był kącik z ruletką i stołami do black jacka. Na gości czekał także poczęstunek i bar. Mimo dodatkowych atrakcji większość gości skupiała się na modzie. Dla pań zaprezentowały się butiki Via di moda, Euforia & J.Fashion, Tru Trussardi, Mona oraz futra z LKJ. Panowie mogli zobaczyć, co proponuje salon mody męskiej Vincent oraz Tom Tailor. Ciekawe propozycje pokazali szczecińscy projektanci. Największe brawa wśród nich zebrała kolekcja sukien wieczorowych dla pań przygotowana przez Kasię Hubińską oraz pokaz pełnej kolekcji Arkadiusza Prajsa.
– Podczas każdej edycji staramy się zaskoczyć naszych gości czymś nowym. Tym razem była to impreza urodzinowa niespodzianka. W tym samym dniu urodziny obchodził Wojciech Miziewicz, dyrektor U.studio, dlatego after party było połączone z jego świętem. Rozpoczęliśmy ogromnym tortem – opowiada Elwira Żniniewicz. Po kilku godzinach pokazów na imprezie zostali nieliczni, najbardziej wytrwali. Największą reprezentację stanowiła grupa z loży VIP-ów.
„Prestiż” także dołączył się do urodzinowych życzeń i czeka na kolejne spotkania z modą.