Styl życia

Sercowe manewry

Gra dla dwojga

Fascynacja czy zakochanie, podrywanie czy uwodzenie? Niby podobnie, a jednak nie do końca. Czy święto zakochanych skraca czas oczekiwania na wiosnę? Co myślimy o tych zjawiskach w okolicach 14 lutego?

Wzajemne relacje i miłosne podchody między kobietą a mężczyzną to z jednej strony temat tak często poruszany, że aż banalny, ale z drugiej ciągle obecny w naszym życiu, bo każdy potrafi dołożyć swoją cegiełkę do tej budowli.

Stosunkowo nowym elementem w tych męsko-damskich zmaganiach jest dzień zakochanych, strasznie krytykowany jako święto zaimportowane i zupełnie niepolskie ale mające swoje bardzo pozytywne strony. Dlatego że jest pierwszym akcentem przywołującym czas miłości, czyli wiosnę, a także dlatego, że nawołuje do tego, abyśmy się kochali, bo miłości nigdy za dużo.

Gdzie znaleźć drugą połowę

Na początku ważne jest, żebyśmy mogli zlokalizować obiekt naszych ewentualnych uniesień. Od zawsze – co człowiek to metoda.

– Trochę się to pozmieniało – mówi Agnieszka Lityńska, informatyk – od kiedy prawie w każdym domu jest internet, ludzie masowo poznają się na portalach randkowych albo dzięki komunikatorom. To szansa dla osób nieśmiałych, które np. potrafią pięknie pisać. Coraz więcej mamy internetowych małżeństw, sama znam dwa – uśmiecha się pani Agnieszka.

Ale i rozwodów jest więcej, skoro tyle możliwości poznawania się. Na szczęście jednak rzeczywistość wirtualna nie zdominowała tej prawdziwej, o czym świadczy opowieść Asi Śliwińskiej, fryzjerki i stylistki.

– Pewnego razu, stojąc przy kasie w zatłoczonym sklepie, stwierdziłam z zakłopotaniem, że brakuje mi czterech groszy. Od razu poczułam wokół siebie gęstniejącą niechęć i świadomość, że w tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Wydłużającą się strasznie chwilę napięcia przerwał nagle męski głos, który zaproponował mi pożyczenie brakujących groszy. Co za tani podryw, pomyślałam i pewnie w normalnych okolicznościach nie przyjęłabym tej pomocy. Tym razem jednak zgodziłam się. I nie wiem, które z nas miało większe szczęście – niedługo póżniej zostałam żoną mego rycerza, który zresztą co jakiś czas pyta, kiedy oddam pożyczone grosze, bo przecież procent rośnie – śmieje się Joanna.

Podrywać czy uwodzić?

Powyższe zdarzenie pokazuje jak podrywanie może zamienić się w coś trwałego, a przecież nie jest to żadną regułą. Podrywacz na ogół ma bardzo przewidywalne zamiary.

– Generalnie nie lubię takich facetów – mówi Ola Padzikowska, aktorka Bałtyckiego Teatru Dramatycznego. – Mam wrażenie, że większość z nich ćwiczy różne sztuczki i sprawdza, która z nich wypali. Choć czasem zdarzy się, że rzucą jakimś zabawnym tekstem, to jednak wiadomo jaki jest ich cel. Na pewno nie jest nim trwały związek – przekonuje Ola.

Dwie Julki z przedszkola nr 14 wiedzą o tym, że są związki i mówią o nich chętnie przy okazji rozmowy o walentynkach. Kiedy wiadomo, że jest się zakochanym?

– Jest się zakochanym, bo ktoś się podoba, bo jest śmieszny – mówi pierwsza Julka, a druga dodaje: – Zakochanych można poznać po tym, że się coraz bardziej lubią, się do siebie przybliżają, a na końcu zawsze jest pocałunek.

Ale jak twierdzą znawcy, to, czy do niego dojdzie, zawsze zależy od kobiety.

– Bo trochę to niesprawiedliwe – śmieje się Marta Konieczna z Fundacji Nauka dla Środowiska – że panowie muszą się naprawdę starać, wymyślać i gimnastykować, a kobieta wystarczy że skinie palcem i już ma czego chce.

Czy to takie pewne? Panowie, pytani o to, czy daliby się uwieść kobiecie, nie zawsze mówią to samo.

– Dla mnie to w sumie jasne – mówi Wojtek Grela, fotograf. – Jeśli będę chciał, to zostanę uwiedziony, a jak nie, to nie – śmieje się.

Kiedyś jednak było inaczej i kobiety nie były tak wyemancypowane i jeśli nawet to do nich należało ostatnie słowo, to inicjatywa była zdecydowanie po stronie panów.

– Pamiętam takie zdanie, chyba Balzaca – zamyśla się Łukasz Pisarek, architekt – że kobieta zostaje z tobą tak długo, jak długo ją zdobywasz. A to oznacza, że jeśli kogoś kochamy, to uwodzimy go przez cały czas. Niewątpliwie wymaga to dużego zaangażowania – uśmiecha się Łukasz.

Pewniaki przy podbojach

– Strój to połowa sukcesu – podkreśla stylistka Izabela Potocka. – Jak w każdej sferze życia, liczy się pierwsze wrażenie i tu największą rolę odgrywa nasze ubranie. Zanim „cel” naszego uwodzenia spojrzy nam w oczy i będziemy mieli możliwość niewerbalnie zacząć ten proces, zdążymy już dużo zdziałać za pomocą stroju, albo wręcz przeciwnie. Może nas czekać podwójna praca, ponieważ nie zadbaliśmy o nasz wizerunek estetyczny. Uwodzicielski strój połączony z odpowiednimi gestami to gwarancja sukcesu. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni lubią tajemnice, jeśli uchylimy ich mały kawałek wzbudzimy ciekawość i fantazję – dodaje.

Projektantka Kasia Hubińska uważa, że kluczowy jest ubiór. – Poprzez kolor przyciągający wzrok oraz odpowiedni dla danej figury fason kobieta może wyeksponować swoje atuty, ale i odwrócić uwagę od niedoskonałości. Zdecydowanie stawiam na sukienkę, w której my kobiety czujemy się kobieco i seksownie. Każda kobieta, wiedząc, że wygląda interesująco, dobrze czuje się w takim stroju, a co za tym idzie – nabywa pewności siebie.

Kobiety, żeby poczuć się pewniej, mogą skorzystać z usług szkół uwodzenia, które reklamują się: wieczorne spotkania z erotyką, seksapilem, budzeniem lwicy, kobiecą zmysłowością, jak być uwodzicielską i zmysłową. W niektórych z nich uczy się pań striptizu, makijażu scenicznego, a także obchodzenia się z kabaretowymi akcesoriami, jak pióra boa czy nakładki na sutki. Szkoły jak na razie działają tylko w dużych miastach.

Jak się zakochać?

Żeby móc uwodzić, najpierw niewątpliwie trzeba się zakochać. A co o tym myślą Olek i  Kuba z przedszkola nr 14?

– Żeby się zakochać w dziewczynie – mówi Kuba – to ona powinna być piękna i mądra. – A Olek dodaje: – Tak po równo, bogata już nie musi być.

Dla równowagi jeszcze opinia dwóch Julek z tego samego przedszkola.

– Żeby się zakochać w chłopaku, to musiałby być dla mnie dobry i mądry - mówi jedna z nich. A druga uzupełnia: – Jakby mi się jakiś chłopak bardzo podobał, to bym do niego przyszła i zapytała jak ma na imię i czy by się ze mną pobawił, np. w chowanego albo w samochody.

Jak to nasze życie komplikuje takie proste sprawy. Choć pewnie dorosłym też się zdarza bawić w samochody czy chowanego i też zdarza im się podchodzić do obcej osoby i pytać o imię. Po takiej pierwszej dość prostej czynności trzeba mieć pomysł na to, co dalej. Dość często stosowanym zabiegiem jest rozbudzanie zainteresowania, a potem udawanie obojętności.

– Jak byłem w liceum to słyszałem od swojego kolegi, że to działa – mówi Krzysiek „Fibe” Himkowski ze Studia Tańca Fota Step. – I po sprawdzeniu stwierdzam, że rzeczywiście okazywanie braku zainteresowania działa bardzo przyciągająco. Szczególnie łatwo można taką strategię zastosować na imprezie z tańcami.

Skoro mowa o tańcu, to jest on niewątpliwie ważnym argumentem dla dziewczyny.

– Jeśli facet umie się ładnie ruszać – mówi „Oliwka”, partnerka „Fibego” – to na pewno przykuwa wzrok i jeśli do tego jest interesujący, to może coś z tego wyniknąć.

Co by nie mówić, to wyniknąć może tym łatwiej, im więcej szacunku i pomysłowości włożymy w zdobycie i utrzymanie przy sobie tej drugiej połowy. Może faktycznie zacząć w walentynki? Oddajmy jeszcze raz głos przedszkolakom z przedszkola nr 14 :

– Walentynki to są, kiedy się daje laurki w kształcie serca, można dawać też lizaki, no i to jest święto, które się obchodzi 14 lutego i można się zakochać.

To zakochujmy się!

Kuba Grabski

Dr Stanisław Dorosz, seksuolog:

W uwodzeniu bardzo pomaga nam fizjologia, po pierwsze widoczne jest ukrwienie części naszych organizmów z jednej strony, a z drugiej działają feromony, czyli bezwonne substancje zapachowe, czasem bardzo silnie emitowane przez nas, które mają charakter bardzo oddziałujący na drugą stronę. Kiedy już przyszli partnerzy są pod wpływem tych bodźców, to zaczyna się produkcja różnych neuroprzekaźników, związków chemicznych, takich jak fenyloalamina. Reakcje będące wynikiem tego oddziaływania to euforia, początkowo lekka, później głębsza. Zaczynają się wydzielać endorfiny, które dają nam poczucie szczęścia, ale które także są substancją uzależniającą. Żeby cały czas czuć działanie tego hormonu szczęścia, pragniemy stałego kontaktu z osobą, która powoduje jego wydzielanie. Tak wygląda etap pierwszej fascynacji. Zakochanie i miłość, a co za tym idzie związek dwojga osób, przychodzi, choć nie musi, troszkę później. Mówiąc krótko: jeśli działanie naszej chemii wypełni się sensowną treścią, wtedy można mówić o prognozach na przyszłość dla takiej pary. Jeśli zaś nie dochodzi do sformułowania wspólnych celów, mimo pozytywnych reakcji na początku, to taki związek się rozpada.

 

Bogusława Krótka, psycholog:

Niby wiadomo, czemu się ze sobą wiążemy – to zaspokajanie potrzeb, wynik naszego instynktu stadnego, ale i potrzeba przedłużenia gatunku. Jak się to zaczyna? Używamy takich słów jak podrywanie i uwodzenie. To pierwsze kojarzy mi się negatywnie, bo jest określeniem opisującym zaspokajanie chwilowych, krótkotrwałych potrzeb, głównie seksualnych. Uwodzenie zaś to sztuka. Jest procesem długotrwałym i angażującym wszystkie nasze atuty, takie jak inteligencja, urok osobisty, rozległa wiedza, kreatywność, umiejętność komunikowania się na różnych poziomach, także za pomocą mowy ciała. W podrywaniu np. często zachodzi sprzeczność między tym, co komunikujemy, a tym co widać w naszym zachowaniu. Kobiety nie wiążą z podrywaniem takich wartości jak miłość czy stały związek, ale w internecie można znależć pełno różnych porad typu: Jak poderwać dziewczynę w 10 minut. Jest tu wyraźna rozbieżność między oczekiwaniem księcia na białym koniu a dość nieskomplikowaną rzeczywistością polskich dyskotek.

Na koniec słowo o miłości. Jestem zwolenniczką okazywania sobie uczuć cały rok, ale święto zakochanych to doskonały dzień dla osób nieśmiałych, które mają świetny, usankcjonowany tradycją pretekst do zakomunikowania drugiej osobie swoich emocji. Tego dnia na pewno nie powinny się spotkać z odmową czy odruchem niechęci, bo przecież wszyscy lubimy się dowiadywać, że ktoś nas darzy sympatią lub czymś więcej.

 

-
-
-
-
-
-
2010-02-24
powrót
© Wydawnictwo Fabryka Słowa Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone